WARSZTATY Z ROBERTEM SOWĄ I MARKĄ AMBITION- 5 PAŹDZIERNIK 2017

Zdobycie nowej wiedzy i umiejętności wymaga wysiłku oraz poświęceń (nie tylko czasu). Dlatego też pobudka o 3:00, gdy położysz się spać po północy była dla mnie bardzo bolesna. Jednak pomimo to pełna optymizmu dzień przed moimi 28 urodzinami wybrałam się do Warszawy. Pociąg o 4:15 punktualnie zjawił się na stacji w Katowicach, a ja ledwo żywa wsiadłam na pokład. Droga przebiegała dość znośnie, nie licząc niezbyt merytorycznej pogawętki dwóch pań grubo po 40’tce.

Koło godziny ósmej byłam już w stolicy. Szybko dodałam relację na instastory, rozeznałam się w terenie, zjadłam
w pośpiechu śniadanie i włączyłam Google Maps. Okazało się, że dotarcie do restauracji N 31 Roberta Sowy nie było trudnym zadanie. Gdy weszłam i rozpłaszczyłam się przywitała mnie cała ekipa, z którą miałam spędzić połowę dnia. 

W oczekiwaniu na pozostałych 9 uczestników warsztatów napiłam się kawy, odbyłam miłą pogawędkę z organizatorami i kilkoma docierającymi uczestnikami, którzy okazali się ciekawymi ludźmi masą różnych doświadczeń kulinarnych. Tak, rozmowy dotyczyły wspólnej pasji jaką jest gotowanie, ale nie tylko. Między czasie zostałam zaopiekowana przez panią makijażystkę, która zrobiła profesjonalny i delikatny makijaż. Ah ile ja bym dała, żebym sama potrafiła się tak pomalować…

 

Pewnie zastanawiacie się po co malować się do gotowania? Relacja z warsztatów miała ukazać się w kilku topowych polskich magazynach, więc i my musieliśmy wyglądać na ludzi ;D Lekko opóźnieni rozpoczęliśmy warsztaty z Robertem i jego ekipą kucharzy. Po motywującej przemowie właściciela restauracji dobraliśmy się 
w dwu/trzy osobowe zespoły, w których pracowaliśmy pod czujnym okiem chefa zajmującego się konkretną działką na kuchni.

Ja pracowałam z Anią, którą już wcześniej poznałam na innych warsztatach kulinarnych w Warszawie 
(ah najfajniejsze eventy są organizowane w stolicy ;/). Część prac wykonywaliśmy na sali restauracyjnej, po to by następnie udać się do kuchni i zająć się konkretną pracą.

Wchodząc do kuchni byłam podekscytowania i zarazem bardzo zdziwiona. Była niesamowicie mała! Mała, jak na restaurację, która przyjmuje codziennie tak dużą ilość gości. Jednak wszyscy się pomieściliśmy w niej, chociaż łatwo nie było. Grunt to dobra organizacja i zarządzanie. Nie napisałam jeszcze, że z Anią zajmowaliśmy się mięsem Dlaczego? Ponieważ moje wewnętrzne ja uznało, że najmniej się na nim znam, nie miałam także okazji, żeby dużo razy pracować pod okiem najlepszych szefów.

Gdy mięso się smażyło miałyśmy chwilę, aby podgląć pracę innych zespołów i skosztować dań w trakcie przygotowań. Smażone ośmiorniczki okazały się hitem! Mogłabym zjeść cały talerz tych pyszności. No dobra, ale przechodząc do całego menu przestawiało się ono następująco:
-Marynowany tuńczyk , podany w sezamie z dodatkami. 
-Dorsz z kawiorem i krewetkami 
-Sorbet szczawiowy z kruszonką 
-Comber z walijskiej jagnięciny, foire gras, grasica w sosie na bazie pieczonej szalotki, rozmarynu, czerwonego wina, sezonowynmi grzybkami i karmelizowaną marchewką (danie przygotowane przez nas) 
-Ciasto czekoladowe podane z lodami i jadalną „ziemią” Pyszne, zaskakujące połaczenia smaków, a zarazem prostota.

Wszystko to tworzyło niesamowitą ucztę dla moich kubków smakowych. Przed podaniem każdego dania nastąpiła jego prezentacja przez grupę opisujaca krok po kroku jego przyrządzenie, które komentował Robert dając nam jeszcze wskazówki i zdradzając kulinarne tricki. Jedząc rozmawialiśmy i wymienialiśmy się doświadczeniami, nie tylko kulinarnymi, ale życiowymi i blogowymi. Dania, choć nie były największe były bardzo sycące, a ich ilość sprawiła, ze czułam się o 3 kilo cięższa.

Warsztaty skończyły się późnym popołudniem, a ja już dość zmęczona całym dniem udałam się na mały spacer po Warszawie z moją żółtą walizeczką, wypełnioną prezentami od Ambition i Roberta Sowy.

Do domu wróciłam po 23, potwornie zmęczona, ale szęśliwa i poztywnie zmotywowana. Bardzo dziękuje marce Ambition za możliwość uczestniczenia w tak fantastycznie przygotowanych warsztatatch. Były to zdecydowanie najlepsze warsztaty kulinarne, w których miałam możliwość uczestniczenia.

You Might Also Like

Brak komentarzy

Skomenmtuj