WIZYTA W KATOWICKIM AIOLI

Zawsze w biegu, tak określiłabym schemat moich przejazdów przez katowicki rynek. Zawsze w pogoni za zakupami, autobusem, w drodze na imprezę lub do domu. Jakoś nigdy nie było czasu do tego momentu zapoznać się lepiej z otwartą już od jakiegoś czasu restauracją AïOLI inspired by Katowice. Tym bardziej cieszę się, iż akcja Restaurant Week zwróciła moją uwagę na centrum miasta. Podczas wizyty spróbowałam dwóch różnych propozycji dań, składających się z przystawki, dania głównego i deseru

Kiedy myślę o niezapomnianych, wyśmienitych daniach nie tylko smak wiedzie prym w ocenie. Zapach, smak, tekstura potraw oraz ich wygląd muszą współgrać tworząc jedną harmonijną całość. Bez spełnienia tych warunków ciężko mówić o kuchni wyjątkowej, zapadającej w pamięć. Jak więc określiłabym swoją wizytę w katowickim Aioli? Pewnie najbardziej adekwatne byłoby nazwanie jej festiwalem kolorów. Jeśli zastanawiacie się, jak smakują poszczególne barwy, już służę pomocą.

Zaczynamy radośnie od żółto-zielonych akcentów kojarzących się z wiosną . Kalmar panierowany po tajsku w kokosowym panko, podany na rukoli z pomidorami koktajlowymi i aioli chipotle. Panierka skrywała delikatne białe mięso, a sos aioli dodawał pikanteri.

Kalmar panierowany po tajsku w kokosowym panko, podany na rukoli z pomidorami koktajlowymi i aioli chipotle.

Następie wjechało ognisto czerwone danie główne, na którego sam widok chciało się jeść. Wołowina siekana z chorizo i serem wędzonym, sosem grzybowym, kluskami śląskimi, czipsem z bekonu, jajkiem sadzonym, czarnuszką oraz kapusta tworzyła interesującą kompozycję smakową. Na wyróżnienie zasługuje zróżnicowanie faktur tej potrawy. Soczysta wołowina, ciekawie komponowała się z sadzonym jajkiem, a dodatkowego efektu wow dodawała dobrze wkomponowana czarnuszka. Jeśli miałabym coś zmienić to chyba tylko porcję na większą!

Wołowina siekana z chorizo i serem wędzonym, sosem grzybowym, kluskami śląskimi, czipsem z bekonu, jajkiem sadzonym, czarnuszką, kapusta.

Na ukojenie podniebienia i wprawienie go w jeszcze większą rozkosz, został podany deser w stylowym słoiczku. Biały, delikatnie kokosowy krem śmietanowy przekładany ciastem marchewkowym, w którym dało się wyczuć wyraźny orzechowy smak.

Migdałowa kruszonka a prażonymi jabłkami i kruszoną bezą.
Ciasto marchewkowe, orzechy włoskie, krem śmietanowy z prażonym kokosem.

Aioli myśli o klientach, którzy nie jedzą mięsa, dlatego też zaserwowała drugie wegetariańskie menu.

Tortellacci ze szpinakiem i ricottą, masłem czosnkowym, szpinakiem, pieczoną dynią i orzechami było chyba najładniej podane ze wszystkich dań. Wszystko ze sobą współgrało: kolory, podanie, no i smak. Pierożek skrywał w sobie niczym jajko niespodzianka delikatną kremową riccottę ze szpinakiem. A dynia… przepyszna! Słodka i idealnie komponująca się z orzechami!

Tortellacci ze szpinakiem i ricottą, masłem czosnkowym, szpinakiem, pieczoną dynią i orzechami.

Danie główne to risotto na białym winie z jajkiem poche, zielonym groszekiem, fasolką szparagową, szpinakiem, śmietaną i parmezanem. Przyznam szczerze, że nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Dobre, ale nie budzące głębszych emocji.

Risotto na białym winie z jajkiem poche, zielonym groszekiem, fasolką szparagową, szpinakiem, śmietaną i parmezanem.

Na koniec podano migdałową kruszonkaę z prażonymi jabłkami i kruszoną bezą.

Oba menu okazało się bardzo zróżnicowane. W interesujący sposób łączyło smaki i klasycznym potrawom nadawało swoisty tweest. Tekstury dań były zróżnicowane, jednak całościowo układały się w harmonijną całość. A smak gratisowego koktajlu Martini Tonic dodał orzeźwienia 

Jak więc smakował Restaurant Week w Aioli? Odpowiedź jest bardzo jednoznaczna: wybornie. Z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce każdemu szukającemu ciekawych kulinarnych wrażeń.

Było to:
-Tortellacci ze szpinakiem i ricottą, masłem czosnkowym, szpinakiem, pieczoną dynią i orzechami.
-Risotto na białym winie z jajkiem poche, zielonym groszekiem, fasolką szparagową, szpinakiem, śmietaną i parmezanem.
-Migdałowa kruszonka a prażonymi jabłkami i kruszoną bezą.
-Kalmar panierowany po tajsku w kokosowym panko, podany na rukoli z pomidorami koktajlowymi i aioli chipotle.
-Wołowina siekana z chorizo i serem wędzonym, sosem grzybowym, kluskami śląskimi, czipsem z bekonu, jajkiem sadzonym, czarnuszką, kapusta.
-Ciasto marchewkowe, orzechy włoskie, krem śmietanowy z prażonym kokosem.

Menu okazało się bardzo zróżnicowane. W interesujący sposób łączyło smaki i klastycznym potrawą nadawało swoisty tweest. Tekstury potraw były zróżnicowane, jednak całościowo układały się w harmonijną całość. A smak gratisowego koktajlu Martini Tonic dodał orzeźwienia 😉

Z czystym sercem mogę polecić katowickie Aioli.

You Might Also Like

Brak komentarzy

Skomenmtuj